Żeby napisać coś o MOWI trzeba by pisać o Marine Harvest i MORPOL-u, bo, nie wychodząc poza interesujący mnie obszar Ustki, oraz nie zagłębiając się w szczegóły, to te dwie firmy łączą się w historię firmy Mowi i jej polskiej części Mowi Poland. Ja odgrzebałem na tworzonym kiedyś blogu poprzedniej wersji strony internetowej STUDIO Apartamenty Ustka wiadomość z 15. lutego 2013 roku mówiącą o zmianie właściciela Usteckiego Morpolu.
Brzmiała ona tak:
Największy pracodawca w Ustce zmienia właściciela.
Jerzy Malek pozbywa się MORPOL-u
W poniedziałek 17 grudnia 2012 r. zapadła decyzja w sprawie sprzedaży 48,5 proc. udziałów w spółce Morpol, donosi nportal.no.
Co to oznacza dla Ustki?
Morpol to polski producent przetworów z łososia, którego właścicielem jest Jerzy Malek. Firma ma siedzibę w pobliżu Ustki, jest największym pracodawcą w okolicy i - co ciekawe - jest notowana na giełdzie nie w Warszawie, lecz w Oslo. W wyniku tej transakcji Jerzy Malek stanie się jednocześnie akcjonariuszem Marine Harvest ponieważ część płatności zostanie dokonana w akcjach tej spółki. Łączna wartość transakcji to ponad 520 mln złotych. W gotówce zapłacono ponad 284 mln złotych. Pozostała część zapłacona zostanie w akcjach Marine Harvest.
Marine Harvest to spółka będąca własnością norwesko-cypryjskiego potentata na rynku ptrzetwórstwa ryb Johna Fredriksena. Nowy właściciel chce kupić również pozostałe akcje Morpolu. Ponieważ oferowana przez niego cena za akcje Morpolu jest sporo wyższa (30-40%) niż aktualna cena akcji na giełdzie w Oslo - transakcja zapewne dojdzie do skutku. Transakcja przyniesie też zmianę na stanowisku prezesa spółki. Jerzy Malek, który jest założycielem spółki i pełnił do tej pory funkcję prezesa poinformował bowiem, że zrezygnuje z tego stanowiska w I kw. 2013 r.
Opracowano na podstawie: www.pb.pl
Mój komentarz:
Czy zmiana oznacza coś pozytywnego, czy też negatywnego dla miasta?
Wydaje mi się, że będzie to miało pozytywny wpływ na możliwości współpracy Ustki z inwestorem. Ale nie łudźmy się. Marine Harvest zapewne będzie skłonne pomóc miastu tylko tam, gdzie będzie to korzystne dla firmy.
Ciekawe, czyją własnością są tereny postoczniowe. Należą do P. Malka, czy też do firmy Morpol?
Jeśli tereny po Stoczni "Ustka" są własnością firmy, to można się spodziewać ruchu w tym obszarze. Firma albo będzie chciała zaktywizować ten teren albo zechce się go pozbyć. Koncerny, a Marine Harvest takim jest, nie lubią mieć aktywów, które nie służą głównemu obszarowi działania firmy.
Jest też możliwe, że właścicielem terenów jest P. Malek, lub w transakcji dotyczącej sprzedaży firmy pozostawił je sobie. To oznacza, że właśnie pozyskał fundusze, dzięki którym może na nich coś zrobić. Tylko czy zechce się w to bawić mając w pamięci "niezbyt dobre" stosunki z władzami miasta? Pamiętajmy, że interesy robi się z ludźmi. Zostają one uwieńczone powodzeniem zazwyczaj wówczas, gdy robią je ze sobą ludzie chcący i umiejący pójść na kompromis. A po żadnej ze stron takiej woli/umiejętności nie widać.
Cóż, na efekty zmiany właściciela MORPOLu musimy jeszcze poczekać. Sama zmiana zarządzających w firmie zajmie pewnie ok. roku. Rok 2014 może więc być ciekawy dla zachodniej strony Ustki." - tyle tamta notatka.
Jak widać z tamtego tekstu moje informacje na temat tego jakich aktywów pozostających częścią majątku Pana Malka znajdujących się w Ustce dotyczyła transakcja były niewielkie. Niepewność dotyczyła głównie terenów po upadłej Stoczni USTKA, które były własnością MOWI lub Pana Malka (gdybym trochę bardziej sie postarał, mógłbym dość łatwo to sprawdzić, jednak nie było to wówczas takie ważne). Teraz wiem, że te tereny, położone zarówno po zachodniej, jak i wschodniej stronie rzeki Słupi, pozostały w rękach Pana Malka.
Jak sprawdziły się moje przewidywania co do wpływu firmy Morpol (teraz Mowi) na życie miasta?
Z mojej notatki wynika, że wówczas miałem nadzieję, że zmiana właściciela, z którym miasto utrzymywało (z wzajemnością) tzw. męskie, szorstkie stosunki, może przynieść ich zmianę na bardziej partnerskie, co może obu stronom przynieść korzyści. Po ponad dziesięciu latach, które minęły od tego wydarzenia, nie widać jakichś wykrzykników w historii tej koegzystencji. Oczywiście firma ma duży wpływ na życie miasta - choćby w związku z faktem, że prężnie się rozwijając zatrudnia w tej chwili ponad 4400 pracowników i to nie tylko pracowników produkcji, czy logistyki, ale również wysoko wykwalifikowanych pracowników Mowi Technology, zakładu położonego w Ustce, którego głównym zadaniem jest projektowanie oraz budowa urządzeń przetwórczych na potrzeby całej firmy (a Mowi Poland ma 8 zakładów w trzech lokalizacjach). Pracownicy Mowi Technology zajmują się też optymalizacją i usprawnianiem maszyn produkcyjnych we wszystkich zakładach. To nie jest bez znaczenia dla kilkunastotysięcznego miasta, którego głównymi funkcjami jest funkcja turystyczna i uzdrowiskowa. To ma znaczenie dla kilku okolicznych gmin w dwóch powiatach, bo do pracowników do firmy autobusy zwożą z miejscowości położonych w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Jednak z punktu widzenia mieszkańca firmy Mowi w Ustce po prostu nie widać. Nie widać banerów tej firmy na żadnych większych imprezach w mieście, ani w lokalnej prasie kurtuazyjnych uścisków dłoni prezesa i burmistrza. Są, i tylko ja jestem nieuważny, czy też siedziba firmy jest tak daleko od Ustki, że burmistrz nie zaprasza, a prezes nie ma po co jeździć do burmistrza? Z tej perspektywy wygląda, że ani miasto nie zabiega o kontakty z firmą, ani firma nie widzi żadnego swojego interesu, żeby współpracować z miastem.
Mylę się? wyprowadźcie mnie, proszę, z błędu.
